Kolejna ciepła i krótka zima może spowodować, że populacja pszczół w naszym regionie będzie niższa nawet o połowę! Pszczoły przegrywają walkę z warrozą – wywoływaną przez pasożyty - która od lat dziesiątkuje pasieki, bo nie ma na nią skutecznego lekarstwa.

Przyroda obudziła się przynajmniej o miesiąc za wcześnie. Pszczoły opuściły już ule. To jednak dla nich duże ryzyko, bo noce są wciąż zimne, a na dodatek pszczoły przegrywają walkę z pasożytem, który właśnie w tym czasie się rozwija.

W Zachodniopomorskiem jest ponad 40 tysięcy uli. Średnio z każdego ula powinno się pozyskać około 20 kilogramów miodu. Będzie mniej. Są sygnały z terenu, że dużo pasiek jest porażonych przez warrozę. Ubytki są 40-50-procentowe. A ciepła zima może te straty jeszcze powiększyć. Mniej pszczół to nie tylko mniej miodu, ale również problem z zapylaniem innych roślin. Skutki tego widać co roku, na przykład po mniejszej liczbie owoców.

Wygrać z warrozą nie jest łatwo. Środki chemiczne użyte do walki z pasożytem później są przenoszone na miód, wosk czy pyłek. Pasożyt wydaje się być niezniszczalny. W ubiegłym roku w Zachodniopomorskiem zbiory miodu były niższe o jedną piątą niż w latach poprzednich. Według pszczelarzy ten rok może być jeszcze gorszy.