Koszykarze Kinga Szczecin zakończyli na szóstym miejscu pierwszą rundę Polskiej Ligi Koszykówki. I choć czują się oszukani brakiem występu w Pucharze Polski, to mocno wierzą, że najbliższe miesiące będą należeć do nich.

Przed sezonem w popularnych Wilkach Morskich doszło do zmiany szkoleniowca – Marka Łukomskiego zastąpił litewski trener Mindaugas Budzinauskas. Zbudował własny zespół a ze starego składu zostali tylko Paweł Kikowski i zasłużony dla szczecińskiej koszykówki Maciej Majcherek. Nowa drużyna potrafiła pokonać u siebie m.in. aktualnego mistrza kraju z Zielonej Góry.

King większość meczów rozegrał we własnej hali, ale na wyjeździe też potrafił błysnąć – pokonując po dogrywce Stal Ostrów Wielkopolski. W ostatnim meczu szczecinianie wygrali u siebie z Treflem Sopot, ale po tym spotkaniu wśród kibiców więcej było złości, niż radości – mecz powinien zadecydować o awansie Kinga do turnieju finałowego Pucharu Polski, jednak został rozegrany o kilkanaście godzin za późno i nie został wzięty pod uwagę. Teraz Wilkom pozostaje walka o medal w rozgrywkach ekstraklasy. Ale wiary koszykarzom nie brakuje…