Piłkarze Błękitnych Stargard z tygodniowym opóźnieniem rozpoczęli rundę wiosenną drugiej ligi. Ta sztuka nie udała się jeszcze Gwardii Koszalin. W trzeciej lidze w miniony weekend rozegrano zaledwie dwa z ośmiu meczów. W niższych ligach było niewiele lepiej.

Z 41 zaplanowanych na ten weekend meczów trzeciej i czwartej ligi oraz wojewódzkiej i regionalnej klasy okręgowej odbyło się tylko 17. Część zespołów, jak oglądane IV-ligowe drużyny Hutnika i Jezioraka Szczecin, nie wyszły na boisko tam, gdzie powinny: zamiast meczu na Stołczynie kibice oglądali spotkanie na obiekcie ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Witkiewicza w Szczecinie. W tym samym miejscu dzień później Stal Szczecin zmierzyła się w rozgrywkach Szczecińskiej Klasy Okręgowej z Arkonią Szczecin. To nie jedyne przykłady spotkań odbywających się nie na klubowych boiskach - tak było także w przypadku choćby Bałtyku Koszalin, czy Leśnika Manowo.

Dzięki boiskom ze sztuczną nawierzchnią kibice obejrzeli niemal połowę zaplanowanych meczów. Równocześnie jednak przez te zmiany spotkania oglądało znacznie mniej widzów. A Ci, którzy obserwowali pojedynki podkreślali brak atmosfery na zastępczych obiektach.