Sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej i szef zachodniopomorskich struktur partii Stanisław Gawłowski najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie - tak wczoraj wieczorem zdecydował sąd. Do Szczecina przyjechali dziś przedstawiciele Zarządu Krajowego Platformy Obywatelskiej, by zdecydować, co dalej w tej sprawie zrobić.

Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że odbieramy całą tę sprawę, a przede wszystkim, decyzję sądu i jej uzasadnienie jako początek kampanii wyborczej PiS, jako atak na polityczną opozycję, atak na Platformę Obywatelską - powiedział szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna po poniedziałkowym spotkaniu w Szczecinie władz PO i klubu parlamentarnego. W jego ocenie, są to "standardy białoruskie". - Tak na Białorusi i w Turcji, i w Rosji traktuje się opozycję polityczną, tak się eliminuje polityków z innych obozów, tak się prowadzi kampanię wyborczą - mówił Schetyna, który zapowiedział, że PO nie zostawi sprawy Gawłowskiego. - Będziemy bardzo wyraźnie informować opinię publiczną - tę w kraju, ale także tę w Europie i na świecie o łamaniu standardów praworządnego państwa w Polsce. Będziemy informować Komisję Europejską i Parlament Europejski - poinformował.

Szczeciński sąd zdecydował w niedzielę o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu wobec sekretarza generalnego i posła PO Stanisława Gawłowskiego, tym samym sąd podzielił opinię Prokuratury Krajowej, że zachodzi obawa matactwa. Śledczy przedstawili Gawłowskiemu 5 zarzutów, ale nie wykluczają kolejnych.

Zdaniem śledczych areszt jest konieczny w celu zapewnienia prawidłowego toku prowadzonego śledztwa przeciwko sekretarzowi generalnemu PO. Stanisław Gawłowski został zatrzymany przez CBA w piątek, kiedy stawił się w szczecińskim oddziale Prokuratury Krajowej. Śledczy przedstawili posłowi 5 zarzutów. Trzy mają charakter korupcyjny. Zdaniem prokuratury sekretarz PO przyjął ponad 175 tysięcy złotych łapówki za ustawienie przetargu w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji.

Poseł miał przyjąć też dwa luksusowe zegarki o wartości ponad 25 tysięcy złotych w zamian za pomoc w załatwieniu pracy na wysokich stanowiskach w IMGW. Gawłowski miał też uprzedzić głównego podejrzanego w aferze melioracyjnej o prowadzonym śledztwie.

Zarzut prania brudnych pieniędzy usłyszeli teściowie pasierba Stanisława Gawłowskiego, zachodniopomorskiego posła Platformy Obywatelskiej. Prokuratura podejrzewa, że są oni tzw. słupami, na które Gawłowski kupił apartament w Chorwacji. Sam polityk PO może usłyszeć kolejny, 6. już zarzut, bo śledczy oskarżyli, podejrzanego w sprawie koszalińskiego biznesmena, o wręczenie Gawłowskiemu kolejnej łapówki 100 tysięcy złotych.

Sekretarz generalny PO twierdzi, że jest niewinny, a sprawa ma charakter polityczny. Jednak śledztwo w sprawie afery melioracyjnej zostało wszczęte za rządów PO-PSL w 2013 roku.

W sprawie afery melioracyjnej zarzuty usłyszały już 63 osoby. Są wśród nich politycy Platformy Obywatelskiej, dyrektor i zastępcy dyrektora Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji, pracownicy jednostek terenowych tego zakładu, kierownicy budów w podmiotach wykonujących na jego rzecz usługi, a także przedsiębiorcy.