Jest świetnym golfistą, ale golf pomógł mu wygrać nie tylko walkę o czołowe miejsca w zawodach, ale także walkę o życie. Adrian Kaczała był dobrze zapowiadającym się kolarzem, jednak gdy zdiagnozowano u niego nowotwór musiał odstawić rower na bok. Szansę na dalsze uprawianie sportu dał mu golf.

Był dwukrotnie kolarskim wicemistrzem Polski Juniorów, ale pewnego dnia przed ważnymi zawodami poczuł się gorzej i postanowił zrobić badania. Okazało się, że ma nowotwór jądra, a przerzuty poszły na płuca i węzły chłonne. Poddał się chemioterapii, jednak po jej zakończeniu nie był już w stanie wyczynowo ścigać się na rowerze. Ale gdy wszedł na pole golfowe w Binowie, odkrył nową pasję.

Grał po wiele godzin każdego dnia. Został najlepszym golfistą amatorem w Polsce. Dwa lata temu przeszedł na zawodowstwo. Dziś jest nie tylko dobrym zawodnikiem, występuje w lidze europejskiej, ale jest także trenerem golfa. Marzy o słynnym hole-in-one, czyli pokonaniu dołka za jednym uderzeniem, co jeszcze mu się nie udało na zwykłym polu, ale udało się na mniejszym.

W miniony weekend wystąpił w Binowie w prestiżowym turniej Szczecin Open. Po pierwszym dniu zawodów był drugi, ostatecznie zajął szóste miejsce.