Sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej, Stanisław Gawłowski, wyszedł z aresztu. Polityk przebywał tam trzy miesiące w związku z pięcioma prokuratorskimi zarzutami. Decyzją Sądu Okręgowego posłowi przedłużono areszt do połowy października, z możliwością wyjścia na wolność po wpłaceniu pół miliona złotych. Polityk pytany o to, jak udało się w tak krótkim czasie zebrać tak dużą kwotę powiedział, że "na szczęście ma zamożną rodzinę".

"Mam na szczęście zamożną rodzinę i prokurator powinien o tym wiedzieć” - oświadczył sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski. Równo po trzech miesiącach przebywania za kratkami Stanisław Gawłowski opuścił areszt. „Ja tutaj przed państwem stoję jako dumny poseł RP, niczego się nie wstydzę. Zniosłem te trzy miesiące z dumą” – oświadczył sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski. Na posła Platformy czekali partyjni koledzy i członkowie Komitetu Obrony Demokracji. Chwilę po opuszczeniu aresztu Gawłowski zaatakował polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Poseł Platformy Obywatelskiej jest podejrzany między innymi o korupcję. Prokuratura wnioskowała o przedłużenie tymczasowego aresztu. Sąd zdecydował jednak, że Gawłowski będzie mógł wyjść na wolność jeżeli wpłaci pół miliona złotych kaucji. Zdaniem sądu nie ma podstaw do zatrzymania Gawłowskiego w areszcie, bo wiele dowodów w sprawie zostało już zabezpieczonych.

Z decyzją sądu okręgowego nie zgadza się prokuratura, która złożyła zażalenie i wniosek o zatrzymanie w areszcie posła Platformy do czasu rozpatrzenia zażalenia przez sąd apelacyjny. „Prokuratorzy z ZWPK w Szczecinie dalej stoją na stanowisku, że jedynie tymczasowe aresztowanie jest w pełni w stanie zabezpieczyć prawidłowy tok tego postępowania” – oświadczyła Ewa Bialik Prokuratura Krajowa.

Zdaniem śledczych Gawłowski wychodząc na wolność może wpływać na zeznania innych świadków, a nawet ukryć się przed wymiarem sprawiedliwości. „W ocenie prokuratora w przedmiotowej sprawie została podjęta już próba matactwa przez podejrzanych” – oświadczył Witold Grdeń Prokuratura Krajowa w Szczecinie. Sąd Okręgowy odrzucił jednak wniosek prokuratury, co dało zielone światło do wyjścia Gawłowskiego na wolność. Rodzinie posła wystarczył niecały dzień na zebranie pół miliona złotych. „ Mam na szczęście zamożną rodzinę i prokurator powinien o tym wiedzieć” - oświadczył sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski.

To jednak nie kończy sprawy, bo dowody i argumenty obu stron jeszcze raz oceni Sąd Apelacyjny. Zażalenie zostanie rozpatrzone w ciągu 7 dni. Najprawdopodobniej sąd rozpatrzy zażalenie w najbliższą środę. Zajmie się nim sędzia wyznaczony w drodze losowania. Jeżeli zmieni orzeczenie Sądu Okręgowego, Gawłowski będzie musiał wrócić do aresztu.

Prokuratura zarzuca Gawłowskiemu popełnienie pięciu przestępstw. Trzy mają charakter korupcyjny. Zdaniem śledczych poseł PO przyjął co najmniej 175 tysięcy złotych za pomoc w ustawianiu przetargów ogłaszanych przez zachodniopomorski zarząd melioracji. Gawłowski miał też przyjąć dwa luksusowe zegarki o wartości ponad dwudziestu pięciu tysięcy złotych.

Do korupcji miało dochodzić w okresie, gdy Gawłowski był wiceministrem środowiska w rządzie PO-PSL. Niedawno prokuratura poinformowała, że chce rozszerzyć oskarżenie wobec Gawłowskiego o dwa kolejne zarzuty – jednego o charakterze korupcyjnym, a drugiego polegającego na praniu brudnych pieniędzy. Chodzi o 100 tysięcy złotych w gotówce, które Gawłowski miał przyjąć od kołobrzeskiego biznesmena Bogdana K., w zamian za pomoc w ustawianiu przetargów. Śledczy twierdzą też, że przedsiębiorca przekazał Gawłowskiemu w formie łapówki luksusowy apartament na chorwackiej wyspie Brać. Apartament rzekomo kupili teściowie pasierba Gawłowskiego. Prokuratura twierdzi, że byli oni jedynie tzw. słupami, dlatego śledczy przedstawili im m.in. zarzut prania brudnych pieniędzy. Ten sam zarzut usłyszała żona posła Platformy. Renata G. nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Grozi jej 10 lat więzienia.