Żywa lekcja historii w Cieszynie pod Koszalinem. Uczniowie szkół podstawowych zrekonstruowali przebieg bitwy pod Tatowem, bratobójczego starcia z końca piętnastego wieku, w którym wojska kołobrzeskie starły się z koszalińskimi. Tłem potyczki były pieniądze i walka o wpływy na Pomorzu.

Z jednej strony wojska Koszalina, a z drugiej Kołobrzegu. Najpierw wspólne zdjęcie i historyczne wprowadzenie. Później sentymenty przestały mieć znaczenie... Pomysł organizacji rekonstrukcji zrodził się w ubiegłym roku. Jak podkreślają organizatorzy, chodziło nie tylko o kreatywne spędzenie wolnego czasu, ale też o zaprezentowanie historii okolicznych miejscowości. „Chcemy uświadomić dzieciom, że takie miejsca jak Cieszyn - mają historię, żeby dzieci ją poznały, bo nie wszyscy znają” - Izabela Jóźwiak, sołtys Cieszyna.

Do bratobójczego starcia wojsk, dwóch hanzeatyckich miast - Kołobrzegu i Koszalina doszło 27 września 1446 roku. Tłem potyczki była walka o wpływy na Pomorzu i pieniądze. „Ani jedno ani drugie miasto nie posiadało armii regularnych, to były armie cechowe, czyli składające się z rzemieślników bądź z żołnierzy najemnych i taka właśnie armia wyruszyła z Kołobrzegu w kierunku Koszalina” – oświadczył dr Łukasz Gładysiak, Historyk. Przemarsz trwał dwa dni. Celem kołobrzeżan było zdobycie i złupienie Koszalina, a tym samym osłabienie jego pozycji w regionie. „Wiedząc, że przeciwnik ma przewagę liczebną stworzono umocnienia, stworzono ostrokół, ustawiono wozy, zza których prowadzono ogień i z broni czarno prochowej, z kusz i z łuku, dlatego pierwsze natarcie się załamało” – mówi dr Łukasz Gładysiak, Historyk.

Koszalinianie przeszli do kontrataku i bitwę zakończyli wygraną. Wiktorię świętowano później przez lata. Zwyczaj zniósł na początku XVI wieku burmistrz Koszalina z rodziny Schlieffenów, z urodzenia kołobrzeżanin.