Sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej i szef zachodniopomorskich struktur partii, Stanisław Gawłowski może usłyszeć kolejne zarzuty - przyjęcia 100 tysięcy złotych i apartamentu w Chorwacji o wartości 200 tysięcy złotych. Pieniądze i nieruchomość miał mu przekazać kołobrzeski biznesmen. Bogdan K. już usłyszał zarzuty wręczenia łapówki. W Szczecinie zebrały się władze krajowe Platformy Obywatelskiej. Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna nazwał zatrzymanie Gawłowskiego działaniem politycznym i zapowiedział, że o jego losie poinformuje między innymi Parlament Europejski.

W niedzielę wieczorem, po decyzji sądu o tymczasowym areszcie dla Stanisława Gawłowskiego, jego pełnomocnik Roman Giertych podważał materiał dowodowy prokuratury. Prokurator podkreślał jednak, że sąd w całości podzielił argumenty zawarte we wniosku o areszt.

Nad losem Stanisława Gawłowskiego, obradowali w Szczecinie politycy Platformy Obywatelskiej na nadzwyczajnym posiedzeniu zarządu krajowego partii i prezydium klubu parlamentarnego PO. Przewodniczący Grzegorz Schetyna mówił, nie tylko o upolitycznieniu prokuratury, ale także sądu. Dodatkowo Grzegorz Schetyna poinformował, że Gawłowski oddał się do dyspozycji władz PO, jednak wciąż jest członkiem partii i sekretarzem generalnym Platformy. Dopiero w przyszłym tygodniu zostanie podjęta decyzja o ewentualnym zawieszeniu.

Stanisław Gawłowski został zatrzymany przez CBA w piątek, kiedy stawił się w szczecińskim oddziale Prokuratury Krajowej. Śledczy przedstawili posłowi 5 zarzutów. Trzy mają charakter korupcyjny. Zdaniem prokuratury sekretarz PO przyjął ponad 175 tysięcy złotych łapówki za ustawienie przetargu w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji.

Poseł miał przyjąć też dwa luksusowe zegarki o wartości ponad 25 tysięcy złotych w zamian za pomoc w załatwieniu pracy na wysokich stanowiskach w IMGW. Gawłowski miał też uprzedzić głównego podejrzanego w aferze melioracyjnej o prowadzonym śledztwie.

Sekretarz generalny PO twierdzi, że jest niewinny, a sprawa ma charakter polityczny. Jednak śledztwo w sprawie afery melioracyjnej zostało wszczęte za rządów PO-PSL w 2013 roku.

Zarzut prania brudnych pieniędzy usłyszeli teściowie pasierba Stanisława Gawłowskiego, zachodniopomorskiego posła Platformy Obywatelskiej. Prokuratura podejrzewa, że są oni tzw. słupami, na które Gawłowski kupił apartament w Chorwacji. Sam polityk PO może usłyszeć kolejny, 6. już zarzut, bo śledczy oskarżyli, podejrzanego w sprawie koszalińskiego biznesmena, o wręczenie Gawłowskiemu kolejnej łapówki 100 tysięcy złotych.

W sprawie afery melioracyjnej zarzuty usłyszały już 63 osoby. Są wśród nich politycy Platformy Obywatelskiej, dyrektor i zastępcy dyrektora Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji, pracownicy jednostek terenowych tego zakładu, kierownicy budów w podmiotach wykonujących na jego rzecz usługi, a także przedsiębiorcy.