Sąd odrzucił dziś wniosek prokuratury o wstrzymanie decyzji o możliwości opuszczenia przez S. Gawłowskiego aresztu do czasu rozpatrzenia przez sąd zażalenia. Jeśli zostanie wpłacone poręczenie majątkowe, poseł wyjdzie na wolność.

Prokuratura złożyła także zażalenia na wczorajszą decyzję Sądu Okręgowego dotyczącą sekretarza generalnego PO, Stanisława Gawłowskiego. Wczoraj sąd przedłużył areszt tymczasowy do 10 października, ale jednocześnie wyznaczył kaucję po wpłaceniu, której polityk opuści mury aresztu śledczego. Zażalenie zostanie rozpatrzone w ciągu 7 dni, jeśli Sąd Apelacyjny się do niego przychyli Stanisław Gawłowski ponownie zostanie doprowadzony do aresztu w Szczecinie.

Stanisław Gawłowski przebywa w szczecińskim areszcie od połowy kwietnia br. Agenci CBA zatrzymali go, 13 kwietnia, gdy bez wezwania stawił się w Zachodniopomorskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie.

Na Gawłowskim ciąży pięć prokuratorskich zarzutów, w tym trzy korupcyjne. Zdaniem prokuratury przyjął on ponad 175 tysięcy złotych łapówki za ustawienie przetargu w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji. Poseł miał przyjąć też dwa luksusowe zegarki o wartości ponad 25 tysięcy złotych w zamian za pomoc w załatwieniu pracy na wysokich stanowiskach w IMGW. Poseł PO, S. Gawłowski miał też uprzedzić głównego podejrzanego w aferze melioracyjnej o prowadzonym śledztwie. Stanisław Gawłowski twierdzi, że jest niewinny, a sprawa ma charakter polityczny. Jednak śledztwo w sprawie afery melioracyjnej zostało wszczęte za rządów PO-PSL w 2013 roku.

Prokuratura Krajowa zamierza postawić Gawłowskiemu nowe zarzuty popełnienia kolejnych dwóch przestępstw – jednego o charakterze korupcyjnym, a drugiego polegającego na praniu brudnych pieniędzy. Chodzi o 100 tysięcy złotych w gotówce, które Gawłowski miał przyjąć od kołobrzeskiego biznesmena Bogdana K., w zamian za pomoc w ustawianiu przetargów. Śledczy twierdzą też, że przedsiębiorca przekazał Gawłowskiemu w formie łapówki luksusowy apartament na chorwackiej wyspie Brać. Apartament rzekomo kupili teściowie pasierba Gawłowskiego. Prokuratura twierdzi, że byli oni jedynie tzw. słupami, dlatego śledczy przedstawili im m.in. zarzut prania brudnych pieniędzy. Ten sam zarzut usłyszała żona posła Platformy. Renata G. nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Grozi jej 10 lat więzienia.